czwartek, 8 maja 2014

Rozdział 1

Właśnie przeprowadziłam się do Cambridge ze względu na rozwód moich rodziców. Mój tato może i był dobrym ojcem, ale czy na prawdę mężem? Zdradził moją matkę z jakąś kobietą. Byłam jedynaczką co chwilami sprawiało, że byłam samotna. Byłam tylko młodą gówniarą, która nie dawała sobie rady z własnym życiem. Moja mama pracuje jako menadżer w banku co przytłaczało mnie czasem. Jej ciągła praca uniemożliwiała nam wspólne spędzanie wolnego czasu.Dziś miał być pierwszy dzień w nowej szkole w jedynym liceum w Cambridge. Ubrałam spódnicę, białą bluzkę, rajstopy i balerinki. Moja matka lubiła ubierać mnie jak należy, oznaczając fakt, że miałyśmy wystarczająco pieniędzy na każdą zachciankę. Użyłam trochę pudru i tuszu do rzęs; moja matka nie lubiła kiedy miałam na sobie dużo makijażu. Wzięłam torbę i zeszłam na dół.  Mama zawiozła mnie do szkoły i pożegnała.- Miłego dnia, kochanie – krzyknęła, ponieważ odjeżdżała samochodem w stronę głównej ulicy. - Postaram się – wymamrotałam niemiłosiernie. Weszłam powoli do szkoły i udałam się do recepcji; odebrałam swój rozkład zajęć po czym zostałam poprowadzona do klasy przez jednego z pracowników szkoły
.
- Powodzenia – szepnęła mi do ucha i odeszła na swoje miejsce. Niepewnym krokiem udałam się do klasy i poczułam nagle wszystkie oczy skierowane na mojej osobie. - Ahh, więc to nasza nowa uczennica? – zapytała nauczycielka. Skinęłam głową.
– A więc klaso… to jest Carmen Young i przeprowadziła się tutaj z Londynu, tak? – zapytała patrząc na mnie.
- Erm… tak – powiedziałam cicho. - Usiądź więc z tyłu obok Jamesa, dobrze skarbie? – odparłam jej cichym „okej’’ i ruszyłam na koniec  klasy, popatrzyłam na siedzenie obok, na którym siedział James. Mój oddech uwiązł w gardle. Boże! On był cudowny!- Hej Carmen. Jestem James Brawn, miło cię poznać – zachichotałam lekko słysząc jego głos.- Ciebie również miło poznać, James – chłopak uśmiechnął się do mnie.
- Tak więc, możesz trzymać się dzisiaj ze mną i Katie – wskazał ręką na piękną szatynkę siedzącą obok; miała ładne lekko kręcone włosy i ciepłe oczy.
– Możemy pokazać ci szkołę – uśmiechnął się.- Byłoby wspaniale, szkoła jest wielka – zaśmiałam się.- Tak więc musisz przyzwyczaić się do tego wszystkiego – jest taki uroczy, jak mały szczeniaczek; może to dziwne porównanie, ale jego twarz była świetnie podkreślona.- Dobrze, to od razu po dzwonku spotkajmy się przed salą – zachichotał na swój komentarz.Na korytarzu  można było usłyszeć dzwonek. Wstając w ławki popatrzyłam przed siebie w stronę drzwi gdzie za nimi znajdowali się już James i Katie.Podczas lunchu poznawałam innych ludzi, którzy zdawali się być bardzo mili. Byłam trochę zmęczona tym, że chodziłam z Jamesem od góry do dołu po głównych schodach szkolnych; „ugh, kolejne schody” pomyślałam i ruszyłam wzdłuż nich. Wchodząc na kolejne piętro i rozmawiając z Jamesem wpadłam na coś twardego.- Oh, przepraszam – popatrzyłam w górę i zobaczyłam wysokiego bruneta w prostych włosach i pięknych zielonych oczach. Tatuaże i piercing, uhh, wszyscy tutaj tak chodzą? Czułam od niego dym papierosowy, który był zmieszany z jego mocnymi perfumami. Odepchnęłam go od swojej klatki piersiowej ale ten mnie powstrzymał.- Nie zamierzasz powiedzieć jak się nazywasz, kochanie? – powiedział głębokim i ochrypłym głosem. Oh  Boże, jego głos powodował, że się rozpływam. - Nie, nie zamierzam – odpowiedziałam i chciałam wyminąć chłopaka, który zdecydowanie nie był w moim typie, ale ten znów mnie zatrzymał.- Po raz kolejny pytam o twoje imię, kochanie. Nie przyjmuję odmowy – wysyczał lekko przez zęby. Nadal stałam przed nim klatka w klatkę. Jego przyjaciele uśmiechali się z wyższością opierając się o szafki. Oni też mieli tatuaże i piercing. Jeden z chłopaków był szatynem z niebieskimi oczami, drugi miał tego samego koloru włosy lecz już brązowe oczy. Nie wyglądał na miłego. Popatrzyłam na Jamesa ze zmartwionym wyrazem twarzy. Kiwnął głową na znak, żebym podała mu swoje imię.- Carmen Young – wyszeptałam i popatrzyłam na nieznajomego, który szeroko się uśmiechnął.- Dobrze Carmen. Jestem Alex Cooper. Nie rób sobie kłopotu teraz z zapamiętywaniem mojego imienia, za niedługo będziesz je krzyczeć pode mną. – uśmiechnął się - a ty – wskazał palcem na Jamesa – trzymaj się od niej z daleka, jest moja – spiorunował wzrokiem chłopaka.- Przepraszam? – powiedziałam zaskoczona – nie jestem twoja – popatrzyłam na niego zdenerwowana.- Dobrze… zobaczymy. – popatrzył po raz kolejny na mnie i Jamesa po czym machnął ręką do chłopaków stojących pod szafkami i wszyscy razem odeszli.- Co za frajer – powiedziałam.

- Nie zadawaj się z nimi, Carmen. To złe wieści – powiedział srogo.
- Prawdopodobnie tak zrobię – poszliśmy razem na salę lunchu. Zostałam przedstawiona przez Brawna  wszystkim jego przyjaciołom.
- Carmen , to jest Katie, Emily, Lucas i Jason. – wskazał na resztę ludzi. Dziewczyna nazwana Emily była szczupła;  miała ciemne blond, proste włosy i ombre na końcówkach, ciemne brwi i cudowny uśmiech. Zdecydowanie byłam lekko zazdrosna o te dziewczyny. Chłopak o imieniu Jason miał włosy koloru ciemny blond i brązowe oczy;  Lucas miał blond włosy choć było widać, że je farbuje po ciemnych odrostach i niebieskie oczy.
- Miło cię poznać, Carmen! – Katie krzyknęła zza końca stołu. 
- Ciebie też, Katie! – wykrzyczałam tak samo jak ona zrobiła wcześniej i obie się zaśmiałyśmy. Nagle reszta zaczęła się śmiać z nami, ale zaraz ich wzroki „zamarzły”. Poczułam oddech na swojej szyi więc obróciłam się i spotkałam się twarzą w twarz z chłopakiem o czarnych, prostych włosach.
- Miło cię widzieć po raz kolejny, kochanie.- Zostaw mnie w spokoju – szepnęłam srogo. 
- I gdzie w ty jest zabawa? – powiedział z uśmiechem.  Zanim zdążyłam coś powiedzieć, chłopak wziął jedno wolne krzesło, postawił je na środku sali lunchu, stanął na nim i wykrzyczał.
- Carmen jest moja. Nie chcę widzieć nikogo kto z nią flirtuje, dotyka a już w szcz
ególności sprawia jej ból! Jeśli to zrobisz, będziesz miał mnie, żeby za to odpowiedzieć! Każdy zrozumiał?! Jest moja. – zszedł z krzesła i nagle wszystkie oczy obecnych w sali były skiero
wane na mnie.

- Widzimy się wkrótce, księżniczko – uśmiechnął się i wyszedł; jego grupka naśladowała to co robił Alex. Była z nimi dziewczyna. Miała fioletowe włosy, niebieskie oczy i również tatuaże i piercing; była drobna i obdarzyła mnie pełnym współczucia wzrokiem po czym została pociągnięta przez chłopaka, o którym już wspominałam: nie wyglądał na miłego. Odwróciłam się do Jamesa, który jak reszta obdarowywał mnie już pełnym żalu spojrzeniem.
- W co ja się wkopałam?